Złoto – powtórka z 1980 roku?- 2010-07-14 23:28:56 (Czytano: 178 razy)

W kontekście kolejnych wzrostów cen złota często przywoływany jest poniedziałek 21 stycznia 1980 roku. Złoto osiągnęło wówczas w Londynie poziom 850 dolarów za uncję. Zdaniem wielu analityków ta cena pozwala określić szczyt obecnej złotej hossy. Czy można ufać ich prognozom?
Owe osiemset kilkadziesiąt dolarów, przeniesionych na dzień dzisiejszy stanowi podstawę dla historycznego realnego szczytu na poziomie 2160 dzisiejszych dolarów. Podstawą do porównania nie musi być amerykański indeks cen konsumpcyjnych. Złoto zestawia się z innymi towarami. W tym wypadku szczyt z 1980 roku przy zachowaniu relacji cen ropy do ceny złota z tamtej chwili przy dzisiejszych cenach ropy, wyniósłby 2890 dolarów. Takie samo zestawienie dla miedzi przynosi nieco skromniejszy rezultat – 2100 dolarów. Znacznie wyższy wynik daje odniesienie ceny złota do nominalnego światowego PKB. Gdyby cena złota miała się tak do gospodarki światowej jak na początku lat 80-tych, uncja powinna kosztować ponad 5000 dolarów.
Nim uwierzymy tym kuszącym porównaniom i czym prędzej pobiegniemy do kantorów (bądź nowocześniej: kupimy kontrakty terminowe albo lepiej ETF-y poparte fizycznym złotem) warto zastanowić się, czy snucie takich analogii w ogóle ma jakikolwiek sens. Odwołania do historycznych szczytów czynione są w podwójnym celu. Po pierwsze przekraczająca 2000 wartość ma nas przekonać, że złoto ma jeszcze ciągle ogromny potencjał do wzrostów, mimo że od dołka w 2001 roku urosło o ponad 400%. Po drugie, historyczne zestawienie ma nas upewnić, że nie bierzemy udziału w bańce spekulacyjnej – zdaje się z niego bowiem wynikać, że do niemożliwych do utrzymania poziomów wciąż jest bardzo daleko. Będę przekonywał, że obydwa te rozumowania są bardzo naiwne, a podążanie za nimi może przynieść inwestorom spore rozczarowanie.
Kryzys kryzysowi nie równy
Zestawianie dzisiejszej sytuacji z wydarzeniami sprzed lat może być cenną wskazówką pod warunkiem, że warunki wtedy i dziś są zbliżone. Miało na przykład pewien sens porównywanie kryzysu subprime z Wielkim Kryzysem, gdyż obu im towarzyszyło gwałtowne ograniczenie akcji kredytowej i potężna przecena na rynku akcji. Odwoływanie się jednak do doświadczeń z lat trzydziestych ma oczywiście istotne ograniczenia (nie ma na przykład aż takiej groźby nasilenia państwowego interwencjonizmu w tym radykalnego podniesienia ceł). Jednak sytuacja z początku lat 80-tych, choć o 50 lat bliższa niż Wielki Kryzys, w realiach jest od dzisiejszej jeszcze odleglejsza.
Lata osiemdziesiąte rozpoczynały się w cieniu poprzedniej dekady, w której walka z inflacją prowadzona była nieadekwatnymi metodami kontroli cen przy niekontrolowanej ekspansji pieniężnej. Rząd i bank centralny całkowicie straciły w ten sposób zaufanie opinii publicznej co spowodowało znaczący wzrost oczekiwań inflacyjnych. Nic nie wskazywało na to, że galopująca w USA inflacja zostanie kiedykolwiek opanowana. Dodatkowo na rynkach szerzyły się plotki na temat możliwego powrotu do standardu złota, który przestał istnieć ledwie dziewięć lat wcześniej.
Pod żadnym z tych względów sytuacja dzisiejsza nie przypomina tamtej. Przede wszystkim nie ma na horyzoncie żadnego poważnego zagrożenia inflacyjnego. W światowej gospodarce, a zwłaszcza w krajach rozwiniętych są ciągle olbrzymie niewykorzystane moce produkcyjne, a tempu przyrostu kredytu daleko jest wciąż do przedkryzysowej normy (pytanie czy w obliczu przyjmowanych właśnie regulacji bankowych w ogóle do niej powróci). Wiadomo też już, w jaki sposób Rezerwa Federalna będzie radzić sobie z wysokim poziomem bazy monetarnej w USA, choć na jakiekolwiek kroki zmierzające do redukcji płynności w systemie przyjdzie jeszcze poczekać pewnie około roku.
Gdzie ta inflacja?
Nic więc dziwnego, że zachowanie cen złota, traktowanego przede wszystkim jako zabezpieczenie przed inflacją wywołało ostatnio następujący komentarz szefa Fed: „Sygnał, który wysyła złoto jest całkowicie różny od tego, który wysyłają inne aktywa. Na przykład spread między nominalnymi, a indeksowanymi inflacją obligacjami jest bardzo niski – sugeruje inflację na poziomie 2% rocznie w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Inne ceny towarów spadły ostatnio, włączając w to ropę i ceny żywności. (…) Nie bardzo rozumiem ruchy ceny złota, ale wiem, że jest dużo niepewności na rynku i wielu ludzi uważa, że trzymanie złota będzie zabezpieczeniem przed ryzykiem, któremu podlegają inne inwestycje”.
Póki co nie ma też żadnych nadziei na przywrócenie standardu złota. Opinia publiczna nie dojrzała jeszcze do idei odebrania politykom władzy nad pieniądzem, a państwa narodowe nie chcą zrzec się swoich walut. Trudno też żeby impuls w tę stronę od niedemokratycznych państw Azji, które najmniej zainteresowane są ograniczeniem instrumentów swojej niepewnej władzy. Zakupy złota dokonywane przez tamtejsze banki centralne dokonywane zaś są w celach czysto spekulacyjnych – zarządzający ich aktywami doskonale wiedzą, jak takie działania wpływają na umysły inwestorów.
Masowe gromadzenie złota przez banki centralne jest jednak mało prawdopodobne. Kruszec jest dla nich bowiem nieatrakcyjny z tego samego powodu, dla którego na dłuższą metę może przynieść on szkodę indywidualnemu inwestorowi – nie generuje on żadnych przepływów pieniężnych, które zasilałyby krajowy budżet. Gdyby na przykład Japonia zamieniła swoje rezerwy dolarowe na złoto, to szybko musiałaby ogłosić bankructwo – przychody z rezerw walutowych są bowiem konieczne dla obsługi własnego zadłużenia przekraczającego 200% PKB. Kryzys długu na rynkach europejskich, choć przyniósł dalszą zwyżkę na złocie też może przynieść zagrożenie dla jego ceny. Podstawione pod ścianą PIGS mogą rzucić na rynek 800 ton złota, które posiadają w swoich skarbcach, zwłaszcza, że cena jest do tego zachęcająca.
Porównanie realnej ceny złota z tą z 1980 roku może nam pomóc tylko w jednym. Dzięki temu możemy spojrzeć na rozmiary tamtej bańki naszymi oczami i dostrzec fakt, że ludzie kupowali wtedy uncję złota aż za 2160 dolarów! Do innych celów nie bardzo może służyć. Samo to jednak, że tego typu rozumowania są przedstawiane przez zespoły analityczne renomowanych instytucji finansowych może wskazywać, iż już mamy na rynku złota do czynienia z bańką.
Maciej Bitner, Wealth Solutions
- Podsumowanie roku 2011 i oczekiwania na rok 2012 według Legg Mason TFI
- Antyinflacyjne inwestycje
- Teraz Polska?
- Dobry kredyt to fundament
- Rekordy w sektorze wydobywczym, bankowym i handlu detalicznym.
- Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej
- Nie zabieraj dziecka do banku
- Polacy chcą mieszkać w domach
- Rynki akcji w cieniu walki o Grecję i strefę euro
- Amerykański horror zamiast amerykańskiego snu
Ostatnie artykuły:
.:. Graficzne notowania TFI.PL
- .: Mapa termiczna funduszy inwestycyjnych
.:. AKTUALNOŚCI 8 lutego 2012
- I mamy mini hossę
Dow Jones najwyżej od maja 2008 r. a Nasdaq od grudnia 2000 r. To chyba najlepszy komentarz do ostatnich wydarzeń na rynkach finansowych. Jak po sznurku realizuje się scenariusz największych optymistów, którzy twierdzili, że sierpniowo-wrześniowe załamanie było chwilowym krachem, okazją do tanich zakupów, a teraz rynki mozolnie będą wspinać się na coraz wyższe poziomy. Ceny akcji rosną, rentowności obligacji skarbowych spadają, złoty umacnia się, a ceny surowców odbijają się.
- Akcje dla odważnych, obligacje dla szerszego grona inwestorów
- Krajobraz po szczycie
- Bardzo udany styczeń
- Jak inwestować w 2012?
- Dlaczego Polacy nie inwestują za granicą? » Archiwum
.:. NAJPOPULARNIEJSZE
-
Amplico TFI
Aviva Investors Poland TFI
BPH TFI
BZ WBK TFI
Copernicus Capital TFI
IDEA TFI
ING TFI
Investors Fundusze Otwarte TFI (dawniej DWS Polska TFI)
KBC TFI
Legg Mason TFI
Millennium TFI
Noble Funds TFI
OPERA TFI
PKO TFI
Pioneer Pekao TFI
SUPERFUND TFI
Skarbiec TFI
TFI Allianz Polska
TFI PZU
Union Investment TFI
-
Fundusz Własności Pracowniczej PKP SFIO
ING Parasol FIO subfundusz Akcji Plus
ING Parasol FIO subfundusz Selektywny
ING Parasol FIO subfundusz Stabilnego Wzrostu Plus
Millennium FIO Subfundusz Zrównoważony
PKO Akcji FIO
PKO Akcji Nowa Europa FIO
PKO Obligacji Długoterminowych FIO
PKO Parasolowy FIO Subfundusz Stabilnego Wzrostu Plus
PKO Parasolowy FIO Subfundusz Zrównoważony Plus
PKO Stabilnego Wzrostu FIO
PKO Strategicznej Alokacji FIO
PKO Zrównoważony FIO
PZU FIO Parasolowy subfundusz PZU Stabilnego Wzrostu Mazurek
Pioneer FIO Subfundusz Pioneer Akcji Polskich
Pioneer FIO Subfundusz Pioneer Stabilnego Wzrostu
Pioneer FIO Subfundusz Pioneer Zrównoważony
Pioneer Fundusze Globalne SFIO subfundusz Akcji Rynków Wschodzących
Pioneer Obligacji Dolarowych FIO (USD)
Pioneer Obligacji Dolarowych Plus FIO (USD)
-
50 najbogatszych
Informacja prawna
Jak dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej
Kontakt
Mapa termiczna funduszy w TFI.pl
O serwisie
Pracuj efektywniej
Public and Investor Relations
Reklama
Rynek funduszy inwestycyjnych w Polsce w 2007 roku
Słownik Inwestora
Ustawa o funduszach inwestycyjnych
Ustawa o indywidualnych kontach emerytalnych
Ustawa o nadzorze nad rynkiem kapitałowym
Ustawa o obrocie instrumentami finansowymi
Ustawa o ofercie publicznej
W co zainwestować 10 tysięcy złotych?
Warren Buffett
Zalety i wady inwestowania w fundusze
Żeby zarobić trzeba ryzykować
-
Co robić z funduszami akcyjnymi
Dobry moment na sprawdzenie zarządzających
Jeśli oszczędzać to realnie
Jeśli sprzedawać jednostki, to powoli
Mity o strukturach
Obcokrajowcy uczą inwestowania
Pomocnik w wybraniu odpowiedniego funduszu dla Ciebie
Ponadprzeciętne zyski i ryzyko funduszy sektorowych
W co zainwestować 10 tysięcy złotych?
Zalety i wady inwestowania w fundusze
